XXI wiek


Pamiętam jak będąc w przedszkolu, a był to początek lat osiemdziesiątych, rysowaliśmy nasze wizje roku 2000. Na obrazkach znalazły się roboty, statki unoszące się nad ziemią i wymyślne konstrukcje. Minęło ćwierć wieku, roboty są ale w Japonii, latających maszyn nie widuję, oprócz tych, które znamy już od początku wieku ubiegłego, bloki z wczesnego Gierka jak stały, tak stoją, a ja sam mieszkam w stuletniej kamienicy. Ot historia.

Tymczasem jakiś zapaleniec przedstawia mi w telewizji wizję elektronicznej administracji. Jakby to było pięknie, nie wychodząc z domu, załatwić urzędowe sprawy za pomocą myszki i klawiatury. Pytam więc – o co ci człowieku chodzi? Jaka wizja? Elektroniczna administracja, zakupy przez internet, złożenie deklaracji podatkowej czy umówienie wizyty u lekarza to w XXI wieku powinno być powszechne jak wiadomości w telewizji. A tymczasem rzeczywistość skrzeczy. Mieliśmy mieć zakładanie firmy w jednym okienku, jednak nic się nie zmieniło. Nie założysz firmy w jeden dzień przez internet. Swoje musisz wychodzić. Ale co tam taka skostniała instytucja, jak Urząd Skarbowy, spójrzmy na coś nowocześniejszego… np. Onet. Wysyłam maila – bez odpowiedzi, wysyłam kolejnego – bez odpowiedzi. No trudno, może nie mają jeszcze nikogo, kto umiałby to obsługiwać…

Przydałby mi się kod authinfo do domeny, ostatniej, którą mam w NetArcie. Firma działa jak by nie było w internecie, pewnie szybko to załatwię. Od konsultanta przez internet dowiaduję się, że… muszę wysłać wniosek pocztą tradycyjną, dołączyć ksero wpisu do działalności gospodarczej, ksero NIPu, ksero regonu, złożyć pieczątki, podpisy i jeszcze zamieścić klauzulę, że zgodne ze stanem faktycznym z dnia… Super. Dałem sobie spokój.
Spróbujmy może z urzędami. W Siemianowicach na dwa maile dostałem jedną odpowiedź i to nawet kompetentną – skuteczność 50%. Jak na urząd nie jest źle. Zdarzyło mi się też wysłać pytanie do Urzędu Miasta w Rudzie Śląskiej. Dostałem odpowiedź i tu ciekawostka. Mail był bez treści ale z załącznikiem – był to plik .pdf ze skanem wydrukowanej dla mnie odpowiedzi, z przytwierdzoną pieczątką i odręcznym podpisem. Dość oryginalne, ale widocznie porządek w papierach musi być.

Dużo jeszcze pracy przed nami w rozbijaniu umysłowej skamieliny starych nawyków i przyzwyczajeń. Dużo jeszcze drzew przerobimy na papier zanim oswoimy się z komputerem i przestaniemy bać internetu.

Ja tymczasem wracam do pracy – przez internet, bo pracuję tam, gdzie mam komputer i dostęp do sieci. Potem zajrzę do uczelni, a studiuję… tam gdzie mam komputer i dostęp do sieci. I tylko czekam, kiedy kolejny polityk-wizjoner zaproponuje elektroniczną administrację, zakładanie firmy przez internet albo wymyśli koło. Dla niektórych XXI wiek jest codziennością, dla innych – nadal wizją.


  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)